Polskie Forum MECCG

...czyli tam i z powrotem, by Bilbo Baggins :)
Teraz jest N gru 16, 2018 17:46

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pn lis 12, 2018 13:19 
Offline
Warrior/Ranger/Sage
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn mar 29, 2004 15:50
Posty: 827
Lokalizacja: Mount Doom
Vandrer napisał(a):
Żyjecie?! Czy faktycznie przedłużyliście turniej do dzisiaj? ;)

Może jakieś info o wydarzeniu dla spragnionej sensacji gawiedzi ;)


Wywołany pozwolę sobię zaczać ciąg relacji i wrażeń poturniejowych.

Mój przyjazd na XXVIII obfitował w różne przeciwności losu (Snow Stormy itp) i miałem chwilę zwątpienia czy dam radę. Ostatecznie się jednak udało i jestem z tego bardzo zadowolony. W moim przypadku formuła obecności była trochę inna (nocowałem w hotelu), ale to mi pozwoliło nie zejść w trakcie imprezy po ekstremalnie trudnym tygodniu. Jednak nawet tylko kilkugodzinny wypoczynek w łóżku robi roźnicę :P. Inna formuła wiązała się poniekąd z obecnością Wiedźmy, który przywiózł na turniej swoich bliskich. Zwiedzali okolicę, ale i Wiedzma grała w roźne plansze i wojowała jakimoś kosmicznymi robakami po całej galaktyce.

Dla mnie te dwa dni były super jak zwykle. Mimo nieziemskiego łomotu jak jak zwykle zebrałem od Gościa z Wawy w turniejowej potyczce. Akhorahil z Malady to jest mega wpieniająca kombinacja - patrzysz jak gościu ci wykańcza drużnę konsekwetnie, bez możliwości realnego przeciwstawienia się i jeszcze sobie KP za to zbiera.
Mogłem się jednak schować do tych podziemi, ehhh, ale tu wychodzi moje nieogranie!
Na pocieszenie sam siebie, dodam, że cfaniak (Akhorahil) został jednak ranny i chyba z 3 razy mu body rzucałem - nieskutecznie niestety. Punktowo partia się zakończyła dramtycznie, chociaż urwane dwa MAŁE punkty MP i tak uznaję za mały sukcesik w kontekście rozgrywek z Piotrkiem.

Z Jadedem potyczka była bardzo wyrównana. Jakiś spektakularnych zwrótów akcji nie było. Jak to Jaded zkwitował: niby chodzi, zagrywa, deck przewija, a punktów jakoś mało wyszło i dzięki temu udało mi się wygrać.

Zboku miał jeden fatalny rzut, na korupcje. Sklepik rożności na Striderze sobie sam uzbierał, no i Pan Obierzyświat nie wytrzymał presji. Zabrał ze sobą wszystkie punkty za przedmioty i za postacie. Za to Zboku hasał sobie po podziemiach dość frywolnie. Niby moje hazardy powinny go sięgnać, ale jakoś zawsze nie tak jak trzeba mi podchodziły na rękę i po za wyeliminowanym Balinem większych szkód nie wyrządziłem.

Oprocz MECCG udało mi się zagrać w 3 gierki, w tym jedą epicka (chociaż miała być szybka :P). Szkocy panowie w sukienkach - bardzo fajny tytuł. Kosmiczna rozgrywka też była ekscytująca.

Jedyny minus (dość poważny) całego wypadu jest taki że moja formuła obecności + niedyspozycja Thorina spowodowała, że się nie zobaczyliśmy :(.

Dzięki wszystkim że mogłem się z wami spotkać. Ukłony dla grupy, która przyrządziłą jajecznicę na sobotni obiad !

_________________
"All that is gold does not glitter. Not all those who wander are lost..."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn lis 12, 2018 20:24 
Offline
Shadow of the East
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr maja 03, 2006 10:24
Posty: 1674
Lokalizacja: Warszawa
Również dziękuję za zorganizowanie spotkania, mimo różnych trudności, które pojawiły się w życiu Thorina. To czego mi brakowało to obecności organizatora przez większość weekendu, choć jeden wspólny wieczór wystarczył, żebym usłyszał wystarczająco dużo inwektyw typu, że wymyślam home rule albo specjalnie czegoś nie powiedziałem :)

Jak widać dużo nam nie potrzeba, wystarczy klepnąć salę i tyle. Nikt nie narzekał na jajecznicę na obiad, mimo że to wyszło na spontanie :P

Odnośnie MECCG to bardzo szkoda, że po raz drugi w historii pojawiło się raptem 4 graczy, choć to wypadkowa kilku rzeczy, że nie przyjechało paru stałych bywalców. Miejmy nadzieję, że kolejnym razem będzie Was więcej. Ja natomiast, na wiosnę, postaram się przygotować Ardę, żebyśmy zagrali, zamiast jednej dłuższej planszówki.

Jeśli chodzi o granie na planszy to udało się pyknąć w prawie wszystko, na co miałem ochotę, poza Battalią. Fajnie było zagrać w Empires of the Void, choć partia w piątkę i pilnowanie oraz tłumaczenie tego 4 graczom było dla mnie dosyć traumatycznym przeżyciem :)

Super, że kfiadeg wpadł, mam nadzieję, że przydługa partia w kosmiczną strategię nie zniechęciła go zbytnio :P Solennie przyrzekam pamiętać o Twoich turach kolejnym razem :D

Wszystkich chętnych zapraszam do obejrzenia -> galerii turniejowej ;)

PS podziękowania dla Przemka za drobną nagrodę turniejową ;)

_________________
IMustNotFear.FearIsTheMind-Killer.FearIsTheLittle-death ThatBringsTotalObliteration.IWillFaceMyFear.
IWillPermitItToPassOverMeAndThroughMe.
AndWhenItHasGonePast,IWillTurnTheInnerEyeToSeeItsPath.
WhereTheFearHasGoneThereWillBeNothing. OnlyIWillRemain.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn lis 12, 2018 23:42 
Offline
Warrior/Ranger/Sage
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N kwi 25, 2004 0:00
Posty: 1649
Lokalizacja: Warszawa
Też dzięki wielkie za organizację całego eventu oraz za życzliwość moich przeciwników turniejowych, że mnie nie wynieśli na widłach za to, że zagrałem Akhorahilem ;P

Fajnie było wszystkich zobaczyć i pograć w nowe gry. Fire Fly jak zawsze, nieważne w jakiej postaci, sprawia kupę frajdy i mam nadzieję że naprawdę uda się nam zmotywować Paweł do częstszego grania ;)

Jedyny mankament to to, że było nas stosunkowo mało - życzę wszystkim aby się wasze życie tak poukładało, żebyście w przyszłości, bez żadnych wyrzeczeń i kombinowania raz na te 5-7 miesięcy dali radę dotrzeć na nasze zjazdy.

_________________
Going ever under dark,
Having the clouded sky above me -
And pale nothingness beneath me,
I see a light in the distant darkness,
It beckons me in and I accept its invitation...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt lis 13, 2018 14:30 
Offline
Warrior/Ranger/Sage
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sie 05, 2006 10:04
Posty: 806
Lokalizacja: W.M. Oliwa (Haven)
Ehh, takie sielskie spotkanie rodzinne w Goszycach - zostaje tylko Wam (odrobinę) zazdrościć i cieszyć się, żeście się dobrze bawili :)

A co było/jest Thorinowi? Tak przewlekle go siekło, czy tylko krótkoterminowo?

I co to jest, co trzyma Piotrek na fotce z samymi turniejowcami? (domyślam się, że nagroda ;) , ale pytanie jaka, bo na fotce słabo to widać).

_________________
Si man i yulma nin enquantuva?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt lis 13, 2018 14:57 
Offline
Shadow of the East
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr maja 03, 2006 10:24
Posty: 1674
Lokalizacja: Warszawa
Vandrer napisał(a):
A co było/jest Thorinowi? Tak przewlekle go siekło, czy tylko krótkoterminowo?


Raczej krótkoterminowo, nie ma co rozwlekać.

Vandrer napisał(a):
I co to jest, co trzyma Piotrek na fotce z samymi turniejowcami? (domyślam się, że nagroda ;) , ale pytanie jaka, bo na fotce słabo to widać).


Wieża na kości, do samodzielnego sklejenia. Taką jaką widać na jednej z turniejowych fotek (z niebieskimi kostkami). Nagrodę ufundowała firma Warbox.pl (brakuje teraz tylko długonogiej, roznegliżowanej hostessy z banerem firmy).

_________________
IMustNotFear.FearIsTheMind-Killer.FearIsTheLittle-death ThatBringsTotalObliteration.IWillFaceMyFear.
IWillPermitItToPassOverMeAndThroughMe.
AndWhenItHasGonePast,IWillTurnTheInnerEyeToSeeItsPath.
WhereTheFearHasGoneThereWillBeNothing. OnlyIWillRemain.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt lis 13, 2018 15:20 
Offline
Short-event

Dołączył(a): Wt lis 13, 2018 1:49
Posty: 1
Lokalizacja: Warszawa
Hej wszystkim, z tej strony Przemek :)
Na wstępie chciałem podziękować Muad'Dib - Paweł dzięki za zaproszenie na zamkniętą imprezę. Choć z ME nie mam nic wspólnego, to z planszówkami już tak. Bawiłem się świetnie, nigdy nie grałem tyle godzin w ciągu 3 dni - fajne doświadczenie, ale jeszcze fajniejsi ludzie i to dzięki Wam udało się spędzić ten czas w miłej atmosferze - można rzec "do rana".

Propsy również dla Thorina - super organizacja, jedliśmy na siłę co by nie wyrzucać potem i starczyło z zapasem :)

Możliwe że do zobaczenia (o ile Paweł mnie jeszcze zaprosi :P) !!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lis 14, 2018 15:31 
Offline
Warrior/Ranger/Sage
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sie 12, 2013 2:05
Posty: 339
Lokalizacja: Warszawa
Przyjedź na Opolsz… przepraszam, przybądź do Śródziemia, mówili.
Zejdziesz do podziemi, nastukasz potwory, zgarniesz skarby, mówili.
No to przybyłem. I nic nie było tak jak w folderze reklamowym.

W pierwszej grze nie zdążyłem nawet dotrzeć do kasy biletowej do jaskiń, a tu przypałętał się jakiś niewyraźny koleżka, część ekipy mi pozarażał tak że nie mogli się wyleczyć, Alatara dorwał bodajże w Bree, obił, zwymyślał od starych ciot i posłał do piachu. Efekt – mimo przywołanych na pomoc Rangersów zero punktów, bo zero postaci…..chyba jeszcze nie miałem takiej partii aby z postaci mieć zero punktów. No i do tej pory nie wiem jak można mieć 10 kopii „Malady….” w talii :)

W drugiej grze było ciut lepiej, z napuszczanych na ekipę orków udało się zedrzeć kilka skór. Speleolodzy jednak jakoś tak niemrawo się kręcili, w efekcie na koniec miałem punkty z postaci (postęp!!!) i kill points, ale nic więcej. Żadnych świecidełek.

Trzecia gra. Hurra, udało się w końcu dotrzeć i wejść do jaskiń. W Gundabadzie zeszło 4, w Morii wyczołgał się 1. Reszta albo pobita przez tubylców, albo tak jak Strider stwierdziła że lepiej przehandlować zbroje i miecze krasnoludom niż dalej szukać guza. Obity i osamotniony Hama przykuśtykał do Lorien z zaschniętą kupą Balroga na butach („To the Uttermost Foundations”) i stwierdził że:
PODZIEMNE TRASY TURYSTYCZNE SĄ PRZEREKLAMOWANE

Jak zwykle miło było odwiedzić Goszyce, jak zwykle dostałem zjebkę za subtelne pochrapywanie; zagrałem w kilka nowych gier i spróbowałem wykwintnych potraw na bazie jaj kędzierzyńskich (zapewne).

_________________
"W świecie kolekcjonerów nader często dochodzi do zbrodni. Kolekcjonerzy to szaleńcy albo fanatycy na granicy szaleństwa, zaślepieni żądzą posiadania zdolni są do najgorszych przestępstw".
E. Niziurski, Nowe Przygody Marka Piegusa.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lis 14, 2018 22:26 
Offline
Warrior/Ranger/Sage
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn mar 29, 2004 15:50
Posty: 827
Lokalizacja: Mount Doom
Zboku, nawet jak gry ci nie wychodzą, to relacje piszesz świetne! Zazdroszczę umiejętności wykorzystania humoru i podejścia z dystansem.

_________________
"All that is gold does not glitter. Not all those who wander are lost..."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz lis 15, 2018 22:21 
Offline
Scout

Dołączył(a): Pt lis 06, 2015 23:20
Posty: 14
Goszyce przyjęły nas ciepło i smacznie :wink:
No i tu muszę parę komplementów dorzucić co do całej ekipy.
Uratowali damę w potrzebie by mogła spać spokojnie i do tego pozwolili się parę razy ograć :D
Odebrali z dworca i odstawili z powrotem za co wielkie dzięki :)

Przekonałam się kolejny raz iż kolonizacja kosmosu idzie mi całkiem nieźle choć sojuszy zawierać nie umiem.
Natomiast przy odpowiednim wsparciu nikt z "pokoju" bez mojej wiedzy nie wyjdzie.
W ten weekend nie tylko turniejowi ale i planszówkowi gracze mieli okazje zmierzyć się z trollami co nie wszystkim wyszło na dobre :lol:

Podziękowania za kolejny super spędzony czas należą się organizatorowi.

Mam nadzieję że na wiosennym turnieju zobaczymy się ponowie i to w większym składzie :*


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N lis 25, 2018 15:46 
Offline
Wiedźma
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn mar 29, 2004 13:58
Posty: 828
Lokalizacja: Pabianice, łódzkie
Wiedźma przyjechała po wielu latach nieobecności. Jako znany antyspołeczny osobnik (niby ma kilku kumpli na martwych koniach, ale to chyba odrobinę za mało na "społeczeństwo") podchodzi do takich wydarzeń z dużym oporem, chociaż w głębi duszy czuje, że przyjaźń z hobbitami, ludźmi, krasnoludami czy nawet elfami to jest po prostu ekstra sprawa!

Tym bardziej jednak będzie, wraz z rodziną, mile wspominał ten spend w urokliwej miejscowości o pradawnej nazwie Goschütz. Czas spędzony na graniu i pogawędkach był ciekawą odskocznią od pilnowania terminów orkowych konstrukcji, planowania kolejnych ataków na Minas Tirith czy ględzenia i tym i owym z Okiem.

Na powrocie do Minas Morgul, Wiedźma z rodziną i Gollumem odwiedzili pobliskie Stacyjkowo, co było przeżyciem na tyle ekstralnym, że byłoby wielkim zaniechaniem nie wspominanie o tym.

Zadowolony z wyprawy myśli, że organizatorzy (i ich pomocnicy) odwalili KAWAŁ DOBREJ ROBOTY. Jego nastawienie do przyszłych wydarzeń tego typu uległo znaczącej poprawie.

_________________
"...Ugluk sprang forwards, and with two swift strokes swept the heads off two of his opponents."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL