Polskie Forum MECCG

...czyli tam i z powrotem, by Bilbo Baggins :)
Teraz jest Pn lis 29, 2021 16:21

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 53 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
PostNapisane: So kwi 15, 2017 12:34 
Offline
Warrior/Ranger/Sage
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn mar 29, 2004 15:50
Posty: 878
Lokalizacja: Mount Doom
Muad'Dib napisał(a):
Przed grą układamy je na podobne kupki i chodzimy w koło stołu ciągnąc z nich karty aż uzbieramy liczbę taką jaką mamy w starterach i boosterach.


Co to znaczy na podobne kupki ?? Frakcje, sprzymierzeńcy przedmioyt, etc. Czy jakiś inny sposób podziału na podobne kupki ?

Traktuje tradycyjny sealed jako bardzo powolne uzupełnianie kolekcji, więc osobiście trochę jestem do niego przywiązany, ale faktycznie pewnie kiedyś wszelkie źródła wyschną i trzeba będzie zmienić podejście.

_________________
"All that is gold does not glitter. Not all those who wander are lost..."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So kwi 15, 2017 15:07 
Offline
Warrior/Ranger/Sage
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr mar 31, 2004 0:01
Posty: 1856
Lokalizacja: Katowice
Kurcze, gość wygląda na 80, lepiej sie pospieszyć z pytaniami ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So kwi 15, 2017 21:44 
Offline
Shadow of the East
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr maja 03, 2006 10:24
Posty: 1788
Lokalizacja: Warszawa
root napisał(a):

Co to znaczy na podobne kupki ?? Frakcje, sprzymierzeńcy przedmioyt, etc. Czy jakiś inny sposób podziału na podobne kupki ?

Traktuje tradycyjny sealed jako bardzo powolne uzupełnianie kolekcji, więc osobiście trochę jestem do niego przywiązany, ale faktycznie pewnie kiedyś wszelkie źródła wyschną i trzeba będzie zmienić podejście.



Nie, przyjmijmy, że bierzemy seta the Wizards, szuflujemy go w te i wewte aż powstaje nieuporządkowany mix kart. Potem go dzielimy na powiedzmy 10 kupek po ~ 30 kart. I tak dociągamy ich aż dozbieramy do takiej samej ilości jak powinniśmy mieć w starterze. To jest taka "symulacja" boosterów oraz starterów tylko kompletnie wymieszana, bez podziału na tyle commonów, tyle uncommonów oraz tyle rarów. Tylko nie wiem jakie są generalnie proporcje kart w tym pudełku, żeby jednak wszystkim w miarę po równo się trafiły karty ;) Ale nikt nie narzekał, każdy coś tam wylosował do grania i partie były całkiem zawzięte.

Wiadomo, że to nie to samo co sealed ale jest również ciekawie ;)

Jaded napisał(a):
Kurcze, gość wygląda na 80, lepiej sie pospieszyć z pytaniami ;)


Coleman ma chyba trochę problemów zdrowotnych, min z kręgosłupem więc dlatego wygląda starzej ;) Ale ~ 60 to nie taki zły jeszcze wiek ;)

_________________
IMustNotFear.FearIsTheMind-Killer.FearIsTheLittle-death ThatBringsTotalObliteration.IWillFaceMyFear.
IWillPermitItToPassOverMeAndThroughMe.
AndWhenItHasGonePast,IWillTurnTheInnerEyeToSeeItsPath.
WhereTheFearHasGoneThereWillBeNothing. OnlyIWillRemain.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz mar 15, 2018 15:58 
Offline
Shadow of the East
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr maja 03, 2006 10:24
Posty: 1788
Lokalizacja: Warszawa
Kolejny rok, kolejny Lure za mną. Tym razem wyjazd ciut krótszy, na miejscu byłem od piątku, właściwie z marszu od razu wziąłem udział. Zdążyłem rzucić plecak do pokoju i już trzeba było startować z hero sealed. Zestaw kart miałem przedziwny, wszystkie przedmioty to były hoard itemy. Na szczęścia udało mi się skleić ciekawe kombo. Enruned Shield, który zagrywałem pierwszy, potem wchodziłem na site, Bounty on the Hoard i kolejny przedmiot itd. W ten sposób w The Lonely Mountain wprowadzałem 3 przedmioty do gry :D Niestety, oprócz tego komba, nic pamiętam z tego turnieju.

Sobota tradycyjnie zaczynała się od GO. Niestety nie mam za wiele do opowiadania na temat tych partii. Były 4 rundy, pierwszą przegrałem 0-6, potem dwie kolejne wygrałem 6-0 a w ostatniej rzuty miałem tak gówniane (co najwyżej 4), że w trzeciej turze poddałem partię. Może to też wynikało z faktu, że tracę serce do tego formatu, nie za bardzo chce mi się go grać już. Pojawiają się jeszcze jakieś oryginalne decki także to nie chodzi o monotonię. Ale raczej o fakt różnych interpretacji albo pewnych zagrań. Przykładowo ubiłem fallenowi Bilba, na koniec gry ma z niego +1 punkt. Nie chciało mi się kłócić ale mam wrażenie, że jest to zła interpretacja. Wg instrukcji WH, każda karta dająca punkty jest warta dla FW przynajmniej 1MP. Ale to się kłóci z tekstem karty, że Bilbo (czy kilka innych postaci) daję punktu ujemne, jeśli zginą. W grach karcianych jest generalnie zasad, że jeśli karta się kłóci z instrukcją to jej tekst ma pierwszeństwo. W tym przypadku odwrócono kota ogonem.
Dodatkowo Hiszpanie przyjeżdżają z dziwnymi taliami na Jedynego. Zaczynają bez drużyny startowej i czekają na jedną, finalną turę, gdzie zajeżdżają na Mount Doom i robią Jedynego. 2 lata temu jeden gracz wygrał w ten sposób a w tym roku inny został powstrzymany w ostatniej chwili, przegrał dopiero ostatnią grę.
Na otarcie łez miałem swojego ulubionego minion sealda. Super partie, super karty. Z Heinerem w ostatniej kolejce walczyliśmy o zwycięstwo, ciężka gra, na początku partii wykosił mi połowię drużyny, myślałem, że jest pozamiatane. Ale to jest sealed :D Udało mi się jakoś pozbierać, zagrać frakcję a RW pojechał do Sarn Goriwing gdzie znalazł High-helm a potem wilka przyjaciela :) Potem odpaliłem piękne kombo, które dostałem w sealed - Elf-lord + Chill Them with Fear i główna kompania Heinera poszła gryźć piach :)

W niedzielę wziąłem udział ponownie w pool sealed. Fajne karty dostałem, wszystkie gry wygrałem, niestety niewystarczająco. W ostatniej kolejce jakiś gracz za nami wygrał 6-0 i przeskoczył mnie o jeden pkt w klasyfikacji. Sam bym wygrał 6-0 gdyby kostki mnie lubiły choć trochę. Aragorn spadł na korupcji 3cc a Elrond całą grę miał na sobie 5-6cc, co turę rzucał i za nic nie chciał zejść.

W tym roku Colman Charlton ponownie nawiedział Lure'a. Przywiózł trochę materiałów promocyjnych, jakieś plakaty, materiały prasowe i sporo ręcznych zapisków.

Sam jestem super zadowolony bo udało mi się zdobyć dwie pary kostek, których od dawna szukałem. Czerwone z białymi oczkami oraz złote, małe (16mm). Jeszcze jakieś tam fanty kolekcjonerskie mam. W wolnej chwili pstryknę fotki i wrzucę tutaj.

Jeszcze dwa lata i wrócę z czapką, którą dostaje każdy, kto przyjeżdża 10-ty raz :)

_________________
IMustNotFear.FearIsTheMind-Killer.FearIsTheLittle-death ThatBringsTotalObliteration.IWillFaceMyFear.
IWillPermitItToPassOverMeAndThroughMe.
AndWhenItHasGonePast,IWillTurnTheInnerEyeToSeeItsPath.
WhereTheFearHasGoneThereWillBeNothing. OnlyIWillRemain.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt mar 16, 2018 21:17 
Offline
Warrior/Ranger/Sage
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sie 05, 2006 10:04
Posty: 821
Lokalizacja: W.M. Oliwa (Haven)
Raz jeszcze gratulacje Pawle, za kolejny raz kiedy reprezentujesz Ojczyznę na Lurze!

Muad'Dib napisał(a):
Niestety, oprócz tego komba, nic pamiętam z tego turnieju
To musiał być niezły drinking game ;)

Muad'Dib napisał(a):
ubiłem fallenowi Bilba, na koniec gry ma z niego +1 punkt
Ależ to durne...

A masz autograf Colemana Charltona na jakiejś zarąbistej karcie czy czymś innym ekstra?

_________________
Si man i yulma nin enquantuva?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So mar 17, 2018 13:32 
Offline
Shadow of the East
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr maja 03, 2006 10:24
Posty: 1788
Lokalizacja: Warszawa
Vandrer napisał(a):
A masz autograf Colemana Charltona na jakiejś zarąbistej karcie czy czymś innym ekstra?


Niestety nie. Tak miło mi się spędza z nim czas, gadamy, gramy w jakieś karcianki, że zapomniałem o takich "pierdołach" :D

_________________
IMustNotFear.FearIsTheMind-Killer.FearIsTheLittle-death ThatBringsTotalObliteration.IWillFaceMyFear.
IWillPermitItToPassOverMeAndThroughMe.
AndWhenItHasGonePast,IWillTurnTheInnerEyeToSeeItsPath.
WhereTheFearHasGoneThereWillBeNothing. OnlyIWillRemain.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So paź 24, 2020 16:06 
Offline
Shadow of the East
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr maja 03, 2006 10:24
Posty: 1788
Lokalizacja: Warszawa
Robiąc porządki w różnych roboczych plikach zobaczyłem, że napisałem ten raport pół roku temu ale nigdy nie wrzuciłem na forum. Lepiej teraz niż nigdy.

Jakoś tak się złożyło, że nie napisałem podsumowania swojego wyjazdu z zeszłego roku. Szczerze mówiąc nawet go nie pamiętam, widocznie niczym się nie wyróżnił. Zresztą to był mój dziewiąty Lure, powoli zaczynają się trochę zlewać ;) Ale minął kolejny rok i tak oto zaliczyłem swój jubileuszowy, dziesiąty, wyjazd. Zbiegło się w to w czasie z 25-leciem MECCG, 20-leciem Lure także dużo rocznic. Żadnych wielkich atrakcji nie było, poza drobnym upominkiem dla każdego, tj siatka z językowy boosterami, randomowe, językowe erki oraz ładny, drewniany licznik punktów/życia z napisem Lure of Middle Earth. Dodatkowo była ankieta powiązana ze Śródziemiem oraz MECCG i coś tam można było wygrać. Co, nie wiem, dla mnie była za trudna :P


Odnośnie samego Lure to wziąłem udział w:
- mixed language hero sealed
Nic specjalnego się nie trafiło, taka talia do grania w okolicach Anduiles Vales oraz Rohanu .Ciekawostką było to, że w każdej partii potykałem się z tym samym zestawem fixów :) Generalnie zająłem drugie miejsce, w ostatniej partii potykałem się z Antonio o zwycięstwo a jakiś koleś za naszymi plecami wygrał 6-0 i nas przeskoczył. No nic, trudno, zdarza się ;) Tym bardziej, że później ja sam zyskałem na takich roszadach.
- General Opponent
Tutaj wziąłem udział z przyzwyczajenia, z każdym rokiem coraz mniej mi się chce ale jeszcze nie potrafię odpuścić. Miałem wziąć jakieś nowe talie ale z powodu różnych zawirowań skończyło się na starych, minion Eriador przeciwko wszystkim. Tak sobie grałem, pierwsza runda 4:2, druga runda 4:2, trzecia runda 5:1. Z powodu ogólnego zmęczenia i urazu, który zaczął mi dokuczać chciałem odpuścić trzecią rundę ale zapytałem się organizatora czy mam szansę na top 3. Okazało się, że gdzieś tam jestem w okolicy 3 miejsca więc zdecydowałem się zagrać. Mój przeciwnik grał na krasnoludzkiego One Ringa. Tylko, że talia była trochę nietypowa więc nie zorientowałem się od razu. Kluczowym momentem było zagranie przez niego Revealed to all Watchers, które ujawniło całą strategię. W tym momencie porzuciłem 3/4 swoich resource'ów i skupiłem się na powstrzymaniu go. Koniec końców udało się choć było ciężko. Po skończeniu ostatniej tury usłyszałem od widzów, że właśnie wygrałem cały turniej. Byłem mega zaskoczony, kompletnie się tego nie spodziewałem.
- minion sealed
Mój ulubiony format, tutaj zawsze mam parcie na zwycięstwo. Zestaw kart był dobry więc w sumie od samego początku szło nieźle. Foolish Words x3 zazwyczaj załatwiało kwestię frakcji a przeciwnicy też się nie domyślali, że tyle ich mam :P Do tego resource'y miałem bardzo dobre i mogłem je zagrywać w pobliżu havenu: Blackbole, Orcs of Mirkwood + wilczy ally, High Helm w Buhr-widu. Do tego na koniec RW jeździł do The Lonely Mountain gdzie za pomocą Gold Chains in the Wind kreaował ally do walki z aa a potem zagrywał greater item. Proste i skuteczne ;) Także suma sumarum, udało mi się też wygrać ten turniej.


Jestem mega zadowolony z tego wyjazdu, pomimo kontuzji, która mi się przydarzyła, spiąłem się i pojechałem. Do tego zagrałem bardzo dobrze więc nie do czego się przyczepić ;) Cieszy też coraz większa frekwencja Amerykanów, przez wiele lat był tylko Mark Alfano a teraz, od 2-3 lat, przyjeżdża ich coraz więcej. Do tego pofatygował się aktualny Chairman, Gavin aka "the Jabberwock" z CoE forum, bardzo miły koleś, pełen energii i otwarty na nowe pomysły.

_________________
IMustNotFear.FearIsTheMind-Killer.FearIsTheLittle-death ThatBringsTotalObliteration.IWillFaceMyFear.
IWillPermitItToPassOverMeAndThroughMe.
AndWhenItHasGonePast,IWillTurnTheInnerEyeToSeeItsPath.
WhereTheFearHasGoneThereWillBeNothing. OnlyIWillRemain.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt paź 19, 2021 10:54 
Offline
Shadow of the East
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr maja 03, 2006 10:24
Posty: 1788
Lokalizacja: Warszawa
O nietypowej porze roku, bo jesienią, odbył się kolejny Lure. Odwołany na początku roku, udało się go uratować z terminem październikowym. Dodatkowo, z powodu sytuacji na świecie, zdecydowano się odwołać General Opponent a zamiast tego rozegrać Mistrzostwa Świata gdyż inaczej po prostu by się nie odbyły.

Od sobotniego poranka rozgrywano eliminacje, uczestników coś w przedziale 20-25, nie liczyłem dokładnie. Generalnie los nie był dla mnie łaskawy, od pierwszej rundy ciężkie chłostanie przez przeciwników dużego kalibru. Do eliminacji wziąłem trochę zmienione, sprawdzone talie, tzn minionowy Eriador na frakcje (Dunlendings, Hillmen, Ice-orcs) oraz fajczenie Mordoru przez Balroga. Udało mi się wygrać 4 z 5 partii i udało mi się awansować do finałów z wynikiem 20TP, oprócz mnie tyle samo pkt miał Heiner a przed nami jeszcze byli Patrick Laxander oraz "Kodi" Martinez z Hiszpanii, obaj po 22TP. W ramach ciekawostek z Heinerem udało mi się wygrać a z Patrickiem zaliczyłem jedyną tego dnia porażkę.

W niedzielę natomiast rozgrywaliśmy finały, 3 rundy, każdy z każdym. Tutaj miałem ze sobą 2 nowe decki, mniej kompetytywne ale trochę zaskakujące przeciwnika. vs minion grałem talię na Faithless Steward natomiast vs hero wziąłem trochę inspiracji z talii Piotrka i zrobiłem underdeep express pod Mordorem na World Gnawed by the Nameless. O ile ta pierwsza była w miarę przetestowana kiedyś tam to druga była klejona na szybko, na 10h przed wylotem do Frankfurtu :P

Pierwsza rozgrywka była przeciwko Heinerowi była dosyć ciężka. On próbował Majarami sieknąć moje postacie na :freehold: ale nie miał szczęścia. Ja za to próbowałem powstrzymać z jego strony zbieranie informacji (Maker's Map) oraz przedmiotów oraz ally'ów w rejonie Gap of Isen. Kluczem do zwycięstwa się okazało być zagranie Veils Flung Away, które zdiscardował Bolga z przedmiotem oraz towarzyszem. Gra skończyła się wynikiem 4:2 dla mnie.

W kolejnej rundzie miałem zagrać z Kodim, obecnie jednym z najlepszych, jak nie najlepszym,z hiszpańskich graczy. Zagrał na bardzo interesującą talię, która powinna brzemieć znajomo dla Highwaywa. Generalnie koncept talii to był Elf-song, z wizytacją lokacji na Great Roadzie i oczywiście głównie same zwierzęta jak Cirdan, Galadriel, Thrain, Gloryfindel na stole oraz zagrywaniem Vilyi i oczywiście Elrond nie mógł zostać zdiscardowany na korupcji :P Generalnie to był wyścig punktowy, mój underdeep express niestety nie zadziałał tak jak chciałem i za wolno ciągnąłem karty. Szczęście w nieszczęściu, że przed ostatnią turą Kodiego udało mi się przewinąć deck i Elf-song z Echem poleciał do piachu a z tym kilka postaci, których nie można było utrzymać na stole pod GI. Dodatkowo udało mi się wykorzystać Muster Disperses, żeby zdjąć Elves of Lindon, niestety już nie dociągnąłem Call of Home. Mimo to udało mi się uniknąć wyższej porażki dzięki zdjęciu Elf-songa i kilku charakterów, partia zakończona wynikiem 33:25 dla mojego przeciwnika.

Po tej rundzie była bardzo interesująca sytuacja. Zakładając pewien rozwój wydarzeń mogło się okazać, że po 3 rundzie Heiner, Kodi oraz ja, będziemy mieli po tyle samo punktów a wszystkie tie-breakery idą do śmietnika bo przecież każdy miał tych samych przeciwników :) Wymagałoby to od nas zagrania kolejnych rund, do wyłonięcia mistrza (na co nikt nie miał czasu ani siły) lub uznanie remisów i ogłoszenie nas wszystkich 3 jako mistrzów :P

W ostatniej partii zagrałem z Patrickiem, który właściwie miał pozamiatane po pierwszej rundzie. Za pomocą podwójnego Veils Flung Away wysłałem do discardu Bolga, Buthrakaura oraz dwóch followersów. Na stole został Mountain-maggot w Morii...Później udało mu się trochę odbić ale nie na tyle, żeby cokolwiek ugrać i ostatecznie wygrałem 6:0.

Ze swojej strony wyciągnąłem w tej sytuacji maxa i czekałem na rozwój sytuacji przy kolejnym stole. Tam partia się zakończyła minimalnym zwycięstwem Kodiego i w ten sposób zapewnił sobie tytuł Mistrza Świata, podczas gdy ja zostałem wicemistrzem po raz trzeci. Z jednej strony bardzo dobry wynik, z drugiej niedosyt, że kolejne drugie miejsce.

Odnośnie reszty weekendu to nie za wiele jest do odpowiadania. Z MECCG zagrałem tylko jeszcze w mix językowy hero sealed w piątek i tyle. Tym razem, wyjątkowo, odpuściłem minion sealeda w sobotni wieczór, żeby się przygotować i wyspać do finałów. Do tego jeszcze zagrałem 2x z Francuzami w Dune: Imperium, świetna planszówka, gram w nią w Warszawie już od jakiegoś czasu i wszystkim polecam.

Tyle z mojej kolejnej relacji, kolejna już za pół roku, gdyż Lure jest planowany na 4-6.III.2022 jeśli covid nie przeszkodzi.

_________________
IMustNotFear.FearIsTheMind-Killer.FearIsTheLittle-death ThatBringsTotalObliteration.IWillFaceMyFear.
IWillPermitItToPassOverMeAndThroughMe.
AndWhenItHasGonePast,IWillTurnTheInnerEyeToSeeItsPath.
WhereTheFearHasGoneThereWillBeNothing. OnlyIWillRemain.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 53 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL